Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości powstawała długo. Właściwie zbyt długo, bowiem wystartowała dopiero w 2019 roku, w momencie gdy podobne podmioty w innych krajach europejskich istniały już od kilku lat. W środowisku branżowym jej postrzeganie też było bardzo różne, bowiem część przedsiębiorców – szczególnie tych już działających w obszarze Przemysłu 4.0 – w skuteczność nowej organizacji po prostu nie wierzyło. Dzisiaj dostępne są dwa roczne sprawozdania z działalności fundacji i znalezionymi tam informacjami chciałbym się z Państwem podzielić.

Artykuł ma formę felietonu, zachowujemy jego pierwotną, pierwszoosobową formę. Więcej informacji na końcu publikacji.

Radom, 2019, spotkanie dotyczące uruchomienia fundacji

W ramach przypomnienia – omawiana fundacja ma „wzmacniać kompetencje i konkurencyjność przedsiębiorstw prowadzących działalność na terenie Polski poprzez wspieranie ich transformacji w kierunku Przemysłu 4.0” (cytuję za oficjalnymi komunikatami). Ponadto ma ona wspomagać procesy transformacji cyfrowej, „koordynować i standaryzować cyfrowe ośrodki innowacji”, wzmacniać kompetencje kadr dla przemysłu przyszłości. Jej założycielem jest Andrzej Soldaty, dawniej prezes polskiego oddziału Festo, od 2017 lider „Inicjatywy na rzecz Przemysłu 4.0”. Organizacja powstała pod egidą Jadwigi Emilewicz, wówczas Minister Przedsiębiorczości i Technologii.

Andrzej Soldaty, lider „Inicjatywy na rzecz Przemysłu 4.0”, prezes Fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości do 2020 roku

Efekty działalności przedstawione w sprawozdaniu za 2019 roku nie zachwycają. Upłynął on pod znakiem przygotowań, organizowania się, tworzenia regulaminów i zakupu komputerów do siedziby w Radomiu. Jeżeli chodzi o działalność statutową, to uruchomiono portal internetowy i prowadzono komunikację dotyczącą działalności fundacji, „stworzono stylebook i wording”, „przygotowano metodologię konsultacji oraz narzędzie internetowe wspierające pracę konsultantów”. Odbyły się również pojedyncze spotkania informacyjne, w tym ogólne warsztaty dla menadżerów. Na stronie fundacji, co zasługuje na rzeczywistą uwagę, udostępniono narzędzie do samooceny dojrzałości cyfrowej przedsiębiorstw. Jego autorką jest zresztą moja dawna redakcyjna koleżanka, Katarzyna Nosalska, przez lata pracująca na poczet magazynu APA, później pełniąca funkcję członkini zarządu fundacji.

Katarzyna Nosalska, członkini zarządu fundacji do 2020 roku; zdjęcie z kongresu WNP w 2019 roku

W 2020 roku z działaniami było lepiej – i to pomimo pandemii. Zwiększono liczbę przekazywanych informacji, przygotowano kilka demonstratorów technologii Przemysłu 4.0, stworzono platformę e-learningową z czterema szkoleniami, poszerzono krąg ekspertów i rozwinięto współpracę z uczelniami wyższymi (zresztą bardzo aktywnie działającymi na omawianym polu!). Podpisano też szereg listów intencyjnych, do tego powołano dwie Regionalne Rady Przemysłu Przyszłości, z którymi zrealizowano kilka konferencji. W sprawozdaniu za 2020 rok czytamy również, że rozpoznano „rynek interesariuszy ekosystemu Przemysłu 4.0”, jak też zrealizowano 147 ankiet dojrzałości cyfrowej. W dokumencie znalazły się jednak również elementy mniej jasne, bowiem „wdrożono działania dotyczące ukierunkowywania, stymulowania i monitorowania postępów transformacji firm”, a także „wytworzono podstawowe elementy Platformy Cyfrowej”, choć jej nie wdrożono (plan przewidywał wykonanie tego zadania na 2021 rok).

Aleksandra Ścibich-Kopiec, obecna prezes fundacji

Ile to dotychczas kosztowało? W 2019 roku fundacja otrzymała z budżetu państwa 2 mln zł dotacji założycielskiej i sumarycznie 5,1 mln innych dotacji. Na realizację celów wydano ponad 5 mln zł, w tym ponad dwa miliony na administrację, a więc m.in. pensje 20 zatrudnionych osób. W sprawozdaniu jest też ciekawostka dotycząca kosztów trzyosobowego zarządu, które wyniosły sumarycznie 34 tys. netto miesięcznie. W kolejnym roku było to już więcej, bowiem, prawdopodobnie antycypując wzrost inflacji, zwiększono sumaryczne wynagrodzenie do 43 tys. zł netto miesięcznie.

Pod koniec 2020 roku nastąpiła zmiana zarządu, która wiązała się z odsunięciem osób rozwijających fundację (Andrzej Soldaty pracuje dzisiaj jako dyrektor Centrum Przemysłu 4.0 Politechniki Śląskiej) i powołaniem, tym razem już przez Jarosława Gowina, nowego zarządu. Jego obecnym prezesem jest Aleksandra Ścibich-Kopiec, która przedstawia się jako „menadżerka, ekspertka w zakresie zarządzania strategicznego i doradztwa europejskiego”. Nowy zarząd postanowił rozszerzyć kierunki działania o te związane z Europejskim Zielonym Ładem, w tym samym roku zwiększono zatrudnienie do 37 osób. Koszty państwa związane z kolejnymi dotacjami wyniosły 10,1 mln zł, zaś fundacja wydała całą tę kwotę co do grosza.

Obecna strona internetowa fundacji

Rzetelna ocena opisywanych działań jest trudna, w tym również dla mnie – osoby od lat śledzącej temat i zaangażowanej w tematykę Przemysłu 4.0 w wymiarze zarówno praktycznym, jak też naukowym. O ile część opisanych w sprawozdaniach zadań na pewno wymaga szeroko zaplanowanych i dobrze skoordynowanych działań (np. te łączące działalność firm i uczelni wyższych), o tyle niektóre wydają się być czynnościami na poziomie standardowej działalności konsultingowej i badawczo-rozwojowej. Dodatkowo sporo opisów zadań zawartych w sprawozdaniach ma cechę ciągłości, a nie czynności skończonych – są nimi: planowanie, przygotowywanie, rozwijanie, stymulowanie, itd. Wprawdzie na papierze całość wygląda nieźle, jednak o skuteczności działań powinni wypowiedzieć się ich ewentualni beneficjenci, a więc Państwo. Niestety, być może ze względu na pandemię, nie dotarły do mnie komentarze osób z branży przemysłowej, które wskazywałyby efekty prac fundacji oraz realne benefity z tym związane (i nie chodzi o te finansowe, bo to nie obszar działań fundacji). Stąd też zachęcam Państwa do kontaktu mailowego lub poprzez social media i podzielenie się ze mną swoją historią. Chętnie ją opublikuję.

Pomimo ambiwalentnych odczuć oceniam sumę zrealizowanych działań pozytywnie. Praktycznie w każdym europejskim kraju rozwój Przemysłu 4.0 jest koordynowany na szczeblu rządowym, stąd też za korzystny należy uznać sam fakt, że również u nas robi się cokolwiek. Czwarta rewolucja przemysłowa to nie tylko sieć i współpraca na poziomie systemów OT oraz IT, ale też ludzi, firm, uczelni i wielu różnych interesantów. Zaś co do kosztów, to nie powinno być odkrywcze, że organizacje finansowane z budżetu państwa nie działają w warunkach konkurencji rynkowej. Również ich analiza w tym kontekście nie ma większego sensu. Dodatkowo fundacje państwowe mają jeszcze jedną cechę – muszą odnieść sukces, co jaskrawo widać w wykazach realizowanych czynności i powiązanej narracji. Media zaś mogą jedynie bacznie obserwować oraz relacjonować zachodzące wydarzenia. I to właśnie dla Państwa robię.

dr Zbigniew Piątek

Publikowany felieton zawiera osobiste poglądy autora, przy czym przedstawiane w nim fakty, w tym informacje dotyczące dotacji i wydatków, bazują na sprawozdaniach działalności Fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości.

Serwis Przemysł 4.0 (www.przemysl-40.pl) nie współpracuje z fundacją, przy czym taką współpracę dwukrotnie proponowaliśmy w przeszłości. Wspieramy ideę stojącą za działalnością opisywanej fundacji, tj. promowanie świadomości dotyczącej Przemysłu 4.0 w Polsce.